Po prawie 20-tu latach przerwy od skończenia uczelni wróciła do malowania. Powodem bezpośrednim była tęsknota i potrzeba innego świata, niż ten, który ją otaczał. Jak sama przyznała, takie powroty nie są łatwe, a zasady warsztatu wymagają przypomnienia i mozolnej pracy. Lilianna „Lilu” Batory, bo o niej mowa, z trudem przełamywała opór materii, jednak ogromna potrzeba obcowania ze światem koloru, wyjętego trochę jak z dziecięcych bajek, stanowiła dla niej motywację do postępowania krok po kroku do przodu.


Malarstwo to jej pasja. Radość poszukiwań i pracy. Tworzenie czegoś nowego, zmaganie się z materią i twórcze szukanie nowych środków wyrazu dla wywołania uśmiechu i ciepłych, dobrych myśli. Taka mała forma uzależnienia.

Malarka pracuje dzisiaj wspomagana przez swoje Anioły, które zerkają z obrazów i dopingują ją do pracy. Powstaje ich ciągle więcej… w nowych pomysłach, historiach, w nowych osobowościach i powodach, jak opowiada: „by dobre duszki jej Aniołków szły do ludzi i dawały im radość oraz wspierały i mówiły o rzeczach ważnych dla każdego”.
„Życie ma sens, gdy żyje się swoim życiem, bez lęku, nie odkładając „życia” na później”.

Lilianna „Lilu” podejmuje ciągle nowe wyzwania i z radością je realizuje. Obecnie prowadzi zajęcia dla dzieci i młodzieży, na których pomaga rozwijać im naturalną radość twórczą i kreatywność.




Ostatnie lata to również nowa pasja. Dawanie nowego życia przedmiotom, butom i ubraniom. Nasza artystka przeobraża je ze zwykłych rzeczy w dzieła sztuki. Każde ma własną opowieść jak ze świata baśni. Jak sama mówi: „Nie ma ograniczeń pomysłów i kolorów, więc świat staje się energetyczny i barwny”. I tak pasja tworzenia daje radość życia.



